Do naszej podróży został już niecały miesiąc… Zaczynamy końcowe odliczanie, jak dzieci z niecierpliwością oczekujące na Boże Narodzenie. To już naprawdę ostatnia prosta, choć nadal trudno nam w to uwierzyć!
Załatwiamy wizy i ubezpiecznie, kupujemy moskitierę i filtr do wody, szykujemy apteczkę, robimy próbne pakowanie i w panice czytamy przewodniki. Czas pędzi jak oszalały : ) Ani się obejrzymy, kiedy 18 września wsiądziemy do samolotu, który zawiezie nas do Indii.
Rodzina, krewni i znajomi królika są równie przejęci jak my. Ten blog ma być naszym kontaktem ze światem, dziennikiem podróży, którego zadaniem jest uspokojenie bliskich (żyjemy, mamy się dobrze, nie martwcie się!) i podzielenie się z nimi zdjęciami, wrażeniami, przeżyciami.
To tyle manifestu.
Teraz trochę konkretów. Ruszamy 18 września, pierwszy przystanek: BOMBAY. 27 listopada z KALKUTY lecimy do RANGOONU (BIRMA). Po trzech tygodniach, 19 grudnia, lecimy do BANGKOKU, skąd lądem ruszamy w podróż po Indochinach. Przez trzy miesiące wędrujemy przez KAMBODŻĘ, LAOS i WIETNAM, być może zachaczymy o TAIWAN. 13 marca 2007 zmieniamy kontynent – w AUSTRALII jesteśmy od 14 marca do 3 maja; w tym okresie, jak się uda, pojedziemy do plemion papuaskich ukrytych głęboko w buszu na PAPUI- NOWEJ GWINEI. Między 3 maja a 12 czerwca 2007 r. jesteśmy na NOWEJ ZELANDII. 12 czerwca lądujemy w SANTIAGO de CHILE, by stamtąd lądem ruszyć na północ Ameryki Łacińskiej, przez BOLIWIĘ, PERU i EKWADOR do BRAZYLII. Granicę przekroczymy w samym sercu amazońskiej dżungli: spłyniemy z peruwiańskiego Iquitos do brazylijskiego Manaus.
Oby nam się!
Il ne reste plus qu’une semaine avant notre départ… Là les choses commencent vraiment à s’accélérer, c’est le sprint final!!! Jour J-6, nous décomptons les jours un à un comme des gamins qui attendent impatiemment leurs cadeaux de Noël. On n’arrive toujours pas à réaliser que dans une semaine nous seront plongés dans une autre réalité…
