2007/10/26

NIEWYPAŁ / UN COUP POUR RIEN


W podróży zdarzają się pomyłki. Z przewodnika wynika, że jakieś miejsce jest cudowne, ludzie zachwalają, a jednak rzeczywistość - rozczarowuje. Jak miasto João Pessoa na północno-wschodnim wybrzeżu Brazylii. Miała być plaża, palmy i odpoczynek, a było brzydkie blokowisko w otoczeniu przestrzeni przemysłowej, z wąską plażą i samochodami jeżdżącymi nad głową. W ramach rekompensaty zażywamy rozkoszy typowo brazylijskich: wieczorami popijemy caipirinhę w barze z plastykowymi fotelami, a na ulicy jemy szaszłyczki obtoczone kaszką z manioku, gawędząc (mocno łamanym portugalskim) o piłce nożnej z (nieźle pijanymi) lokalsami. Zanim uda nam się stąd wyrwać, mijają trzy dni z dwóch ostatnich tygodni naszej podróży.
En voyage il arrive parfois de faire des erreurs. Dans les guides on vous dit que certains lieux sont merveilleux, tout le monde vous en parle en bien, et pourtant la réalité vous déçois. C’était le cas de João Pessoa sur la côte nord-est du Brésil. Il devait y avoir la plage, les cocotiers et le farniente, mais on a trouvé une ville bétonnée, avec une plage toute étroite et les voitures qui vous passent au dessus de vos têtes. Pour le réconfort, nous nous faisons plaisir en sirotant des caipirinhas dans les bars aux chaises en plastic et en mangeant dans la rue des brochettes enrobées de semoule de manioc (typiquement brésilien), le tout en bavardant (en portugais comme des vaches espagnoles) avec les locaux, pas très sobres. Avant de réussir à nous dérober d’ici, trois jours filent de nos deux dernières semaines de voyage.









No comments: