2007/01/25

BYŁAM KOBIETĄ-CIEŃ W INDIACH / J’ETAIS LA FEMME INVISIBLE EN INDE

Antek załatwia, Antek organizuje, Antek negocjuje, Antek udziela odpowiedzi, Antek odmawia. Jeśli robię to ja, to co powiem nie ma mocy wiążącej, dopóki nie potwierdzi tego mój mąż. Zazwyczaj stoję z boku, nikt na mnie nie patrzy, nikt się do mnie nie zwraca. Nawet w organizacji pozarządowej Shrujan, która szumnie głosi, że pracuje na rzecz równouprawnienia kobiet, menadżer zwraca się do Antka w mojej obecności z pytaniem: „A jak ona ma na imię?”, a jakiś czas potem: „A czym ona się zajmuje?” Kiedy jako honorowi goście uczestniczymy w święcie Navratri w Bhuju, nasi gospodarze robią wszystko, by nas dobrze przyjąć. Udaje im się zorganizować tylko jedno krzesło i gościnnie oferują je... Antkowi. Podobnie ze szklanką orzeźwiającego napoju. Antoś dostaje coca colę, przekazuje ją mnie. Wywołuje to spore zamieszanie i zmieszanie wśród Hindusów, którzy dopiero wtedy pospiesznie pędzą z drugą szklanką. Mogę wielokrotnie powtarzać natrętnemu taksówkarzowi, że nie potrzebujemy jego usług, ten jednak nie odczepi się, dopóki Antek go co do tego nie upewni. Rykszarz ma kłopot z załadowaniem swojej taksówki naszymi bagażami (aż cztery, pokaźnych rozmiarów, plecaki!) i nagle wpada na genialny, swoim zdaniem, pomysł: każe mi usadowić się na siedzeniu i zwala je po prostu wszystkie na mnie. Nie dziwi mnie to zbytnio, bo tragarze też zawsze rzucają się, żeby pomóc Antkowi, a ja jestem zostawiona sama sobie. Początkowo drażni mnie to i nie łatwo mi przywyknąć do tej nowej roli, jaką wymuszają na mnie okoliczności, z czasem jednak przyzwyczajam się do istnienia w cieniu i nawet mnie to bawi. Czuję się niemalże jak Hillary Clinton - szara eminencja, która pomaga błyszczeć swojemu mężczyźnie ; )
Antoine arrange, Antoine organise, Antoine négocie, Antoine répond, Antoine dit non. Si c’est moi, ce que je dis n’a pas de valeur définitive, tant que mon mari ne l’aie confirmé. Normalement, je me tiens de côté, personne ne me regarde, personne ne m’adresse la parole. Même dans l’ONG Shrujan, qui s’enorgueilli de travailler pour l’égalité des droits des femmes, le manager s’adresse à Antoine en ma présence : « et elle, comment s’appelle elle ? », et puis « et que fait elle dans la vie ? » Quand nous participons en tant qu’invités d’honneur, lors de la fête Navratri dans Bhuj, nos hôtes font tout en leur pouvoir pour nous accueillir le mieux possible. Ils parviennent à trouver une seule chaise, et l’offrent amicalement à…Antoine. De même, on nous propose une boisson. Antoine reçoit un verre de coca cola, et me le fait parvenir. Ceci crée un remue ménage sans précédents chez les indous qui seulement alors se précipitent pour un second verre. Je peux répéter à plusieurs reprises à un conducteur de taxi que nous n’avons pas besoins de ces services, celui-ci ne nous lâchera pas, tant que Antoine ne l’aura pas assuré. Un conducteur de rickshaw a des problèmes pour faire tenir nos bagages (4 sacs à dos de tailles plus qu’honorables) dans son véhicule et tout d’un coup il tombe sur une superbe idée : il me dit de monter et tout simplement il me balance tous les sacs sur les genoux. Ça ne m’étonne pas plus que ça car à chaque fois les porteurs se ruent pour aider Antoine et moi je suis laissée à mon propre compte. Au début, ça m’agace et j’ai du mal à m’habituer à ce nouveau rôle que les circonstances m’obligent à porter, avec le temps toutefois je prends le pli de rester dans l’ombre et cela m’amuse même. Je me sens presque comme Hillary Clinton: l’éminence grise, qui contribue à l’éclat de son mari : )

1 comment:

Le Chat said...

Oh oh moi je pense que ça a pas du te plaire beaucoup ;-)