2007/05/09

CZAS PODSUMOWAŃ / LE TEMPS DES COMPTES















Nasza podróż po Azji trwała sześć miesięcy: zwiedziliśmy sześć państw, przejechaliśmy ok. 12 000 km, nauczyliśmy się mówić „dzień dobry”, „dziękuję” czy „nie rozumiem” w ośmiu językach... Mnóstwo przeżyć, zapachów, dźwięków i obrazów. Przemieszanie hinduizmu, buddyzmu, islamu i animizmu. Sporo napotkaliśmy na naszej drodze przeróżnych ludzi, wielu z nich zapadło nam głęboko w serce. Odwiedzone kultury pozwoliły nam odkryć rąbek swoich tajemnic.
Wszystko bardzo egzotyczne. Aż dziw, jak łatwo można jednak do tej egzotyki przywyknąć! Wszystko dość szybko staje się naturalne, codzienne. Człowiek chłonie rzeczywistość dookoła jak gąbka. Ale wiedza, którą nabywa, jest, niestety, bardzo powierzchowna. Można przyglądać się i dopytywać się, jednak nigdy do końca nie dowiemy się, co tak naprawdę myśli o świecie Hindus, Muzułmanin czy Khmer. Jedno jest pewne i to najbardziej rzuca się w oczy: każdy aspiruje do szczęścia i niezliczona większość stara się to osiągnąć uczciwymi sposobami (choć nie brakuje naciągaczy i spryciarzy).
Miasta aż roją się od małych prywatnych inicjatyw. W Indiach, Nepalu czy Wietnamie robota wrze – produkuje się tu wszystko. Na ulicach można dać do naprawy buty, komórkę czy skuter. Luźny, giętki stosunek do życia przejawia się na każdym kroku: nikt się nie spieszy, ludzie ucinają sobie drzemki w swoich sklepach, matki karmią niemowlaki sprzedając towar; scenki nie do pomyślenia w naszych skostniałych i odrętwiałych społeczeństwach. Jednocześnie, paradoksalnie, najważniejsza jest tu praca. Nic dziwnego, że XXI wiek ma należeć do Dalekiego Wschodu. U nas nikt nie zgodziłby się tyle pracować, za tak niewielkie wynagrodzenie, w tak często nieludzkich warunkach. Do tego olbrzymi potencjał ludzki: w większości tych krajów 2/3 ludności ma mniej niż 30 lat! De facto podróżowanie po Wchodzie to podróżowanie wśród młodzieży. Aż trudno nam było się przestawić, kiedy dojechaliśmy do Australii i znów zaczęliśmy czuć się nie tacy staży ; ) ...
A tak naprawdę trudno jest podsumować bogactwo naszych doświadczeń azjatyckich. Wiele osób chce wiedzieć, co nam najbardziej się w Azji podobało, a nam zawsze trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Każdy kraj był inny i z każdym z nich łączą się wyjątkowe wspomnienia. Ale przyciśnięci do muru pewnie byśmy wyznali: w Indiach – Taj Mahal i święte miasta Varanasi i Bodhgaya; w Nepalu – oczywiście Himalaje ; ), ale także średniowieczna architektura miast w dolinach; w Kambodży – cóż, znów mało oryginalnie: świątynie Ankgoru, do tego miasteczko Stung Treng z prawdziwkowym klimatem zapadłej Kambodży; w Laosie – Luang Prabang i Równina Dzbanów; w Wietnamie – zatoka Halong. Choć naszej podróży nie można sprowadzić jedynie do odwiedzanych miejsc. To przede wszystkim zanurzenie się na moment w całkowicie innej kulturze. Bycie jej gościem.
Notre voyage en Asie a duré six mois, nous avons visité six pays, fait 12 000 km, appris à dire « bonjour », « au revoir » ou bien « je ne comprends pas » dans huit langes… Plein d’expériences, l’odeurs, de sons et d’images. Mélange d’hindouisme, de bouddhisme, d’islam et d’animisme. Nous avons fait connaissance avec plein de différentes personnes, beaucoup d’entre elles nous sont tombées droit dans nos cœurs. Les cultures visitées nous ont laissées entrevoir une petite partie de leurs secrets. Tout est très exotique. C’est étonnant comme on arrive à s’habituer à cet exotisme ! Assez rapidement, tout deviens naturel, quotidien. On imbibe comme une éponge la réalité devant soit. Mais ce savoir est, malheureusement, très superficiel. On peut observer, questionner, mais on ne saura jamais jusqu’au bout ce que pense un Hindou, un Musulman ou bien un Khmer. Ce qui est sûr, c’est que chacun aspire à la félicité et la très grande majorité tente d’y accéder honnêtement (même s’il ne manque pas de petits malins et de combinateurs).
Les villes pullulent d’initiatives privées. En Inde, au Népal ou au Vietnam ça bosse – ici on produit tout. On peut donner à réparer dans la rue ses chaussures, son téléphone portable ou son scooter. A chaque coin de rue on aperçoit cette approche nonchalante et flexible de vie : personne ne se presse, on fait sa sieste dans son magasin, les mères nourrissent leurs bébés vendant des denrées ; scènes de vie complètement impensables dans nos pays formatés et rigides. En même temps, paradoxalement, ce qui compte le plus ici c’est le travail. Rien de surprenant que le XXI siècle doit appartenir à l’Extrême Orient. Chez nous, personne ne serait d’accord de travailler autant pour si peu, souvent dans d’indignes conditions. Ajoutez à ça un potentiel humain hors pair : dans la plupart de ces pays les 2/3 de la population n’a pas encore 30 ans ! De fait, voyager en Asie, c’est presque voyager parmi la jeunesse. A tel point qu’il nous à été difficile de s’habituer de nouveau, quand nous sommes arrivés sur le sol australien et à nouveau nous nous sentions pas si vieux que ça ;)…
Mais en fait, il est très difficile de résumer la richesse de nos expériences asiatiques. Beaucoup de gens veulent savoir ce qui nous a plu le plus, et nous, nous ne savons que répondre. Chaque pays était différent et nous rappelle de formidables souvenirs. Enfin, poussés au mur, nous dirions : en Inde - le Taj Mahal et les villes saintes de Varanasi et Bodhgaja ; au Népal - bien sur l’Himalaya ;), mais aussi l’architecture du moyen age de la vallée de Katmandou ; au Cambodge – de nouveau pas très original : les temples d’Angkor et la ville de Stung Treng avec son charme de vrai province cambodgienne ; au Laos - Luang Prabang et la Plaine des Jarres ; au Vietnam - la baie d’Halong. Mais notre voyage ne se résume pas au lieux visités, c’est surtout un bain de culture complètement différente. Le fait d’être son invité.

No comments: