2007/09/01

NATURA W SZALE TWÓRCZYM / LA FOLIE CREATRICE DE LA NATURE

Wyprawa w dżunglę amazońską to odkrywanie tego, czego nie widać. Nieprzebranego bogactwo form i kolorów, kakofonii tajemniczych odgłosów. Las wrze życiem, choć na pierwszy rzut oka nic ciekawego się nie dzieje. Czasem tylko przelecą nad głową papugi, nieodmiennie we dwie, robiąc przy tym wiele zamieszania. Cierpliwie podglądamy zajmujące się hodowlą grzybów mrówki z wielkimi liśćmi na plecach. Obserwujemy ich mięsożerne krewne na wojennej ścieżce (dosłownie!), jak idą w karnym szeregu przez las, szukając mrowisk do zaatakowania. W ciszy południa słychać szmer miliardów ich nóżek na leśnej ściółce. Napotykamy też śmiertelnie jadowitą mrówkę wielkości 1 euro. Plus przeogromną ilość złowrogich pająków, larw, gąsienic i przeróżnych robaczków, prawie zawsze w fantastycznych, fluorescencyjnych kolorach. Raz po raz przelatują nam przed nosem przepiękne motyle o szalenie intensywnych barwach. Przedzierając się przez zarośla tropimy tukana ukrytego w gęstwinie drzew. Udaje nam się nawet wypatrzyć jelenia i wiewiórkę! To wielki sukces, bo w ogromie lasu zwierzęta kryją się jak w stogu siana. To dlatego dżungla to przede wszystkim kwiaty, rośliny i drzewa, czasem tak niewiarygodne jak palma, która jest w stanie chodzić czy drzewo o korze zbrojnej w kolczatkę. Poznajemy śmiercionośną żywicę drzewa curari oraz - niegdyś złotodajną - kauczukowca. Pijemy przepyszną wodę bambusa oraz leczniczą prosto z liany uña de gato. Wyciszeni i spokojni, po trzech dniach wracamy do cywilizacji.
La ballade dans la jungle amazonienne, c’est découvrir ce que l’on ne voit pas. Infinité de formes et de couleurs, cacophonie de sons mystérieux. La forêt est pleine de vie, pourtant au premier coup d’œil il ne se passe rien d’intéressant. De temps en temps seulement, des perroquets passent au dessus de nos têtes, toujours en couple, faisant par la même un boucan d’enfer. Patiemment nous observons les fourmis qui se dédient à la culture de champignons avec leurs énormes bouts de feuilles sur leurs dos. Nous regardons aussi leurs cousines carnivores qui marchent en rang cherchant des fourmilières à attaquer. Dans le silence de midi on entend leurs millions de pattes sur les feuilles mortes de la forêt. Nous rencontrons aussi une fourmi mortellement venimeuse de la taille d’une pièce d’un euro. Plus une quantité incroyable d’araignées qui n’aspirent aucune confiance, de larves, de vers et d’autres bestioles, presque toujours avec des couleurs fantastiques, fluorescentes. Les papillons nous passent devant notre nez, superbes et bigarrés. Au travers des fourrés nous partons à la recherche du toucan qui se cache dans les denses feuillages. Nous parvenons même à apercevoir une biche et un énorme écureuil ! C’est un succès, car dans l’immensité de la forêt, les animaux se cachent comme dans une botte de foin. C’est pour cela que la jungle c’est avant tout les fleurs, les plantes et les arbres, parfois si invraisemblables comme cette palme qui peut marcher ou l’arbre armé de cers. Nous apprenons à reconnaître l’arbre à la sève mortelle – curari – ainsi que l’arbre caoutchouc à la sève dentant à prix d’or. Nous buvons une eau délicieuse des bambous ainsi qu’une eau curative d’une liane – uña de gato. Après trois jours, nous rentrons à la civilisation apaisés et sereins.










































































No comments: