Miało być pięknie: 250 km panoramy na Himalaje i zielone plantacje znanej na całym świecie herbaty wokół. Do tego marzył nam się trek po okolicznych wzgórzach, jako zaprawa przed samymi Himalajami. Nic z tego! Mgła w Darjeelingu była gęsta jak oko wykol. Przez pięć dni to przedziwne miasto położone na bardzo
stromym stoku (aż dziw, że człowiek zdecydował się tu kiedyś założyć osadę!) tonęło w białej wacie. Miało to swój urok, dodawało tajemniczości. Przy zero widoczności, cieszył widok wyłaniającej się z mgły buddyjskiej świątyni czy gęstej ściany paproci. Codziennie budziliśmy się o 4 rano,
by sprawdzić, czy się przejaśniło i czy dane nam będzie w końcu obejrzeć wschód Słońca nad Himalajami. Dzień w dzień wracaliśmy dalej spać do łóżka. Choć w życiu byśmy się do tego przed sobą nie przyznali, może i gdzieś
tam byliśmy zadowoleni, że nie musimy wychodzić na ten przenikliwy ziąb o świcie?...
Ca devait être formidable : 250km de panorama sur la chaîne Himalayenne et les plantation de thé connues de part le monde. Nous rêvions de plus de faire un trek dans les montagnes environnantes en guise d’échauffement avant l’Himalaya lui-même. Que ne ni !
Brouillard à Dargeeling ! Durant les cinq jours de notre séjour cette étonnante ville, posée sur les très abruptes coteaux d’une colline (on en revenait pas que quelqu’un avait voulu s’y installer) était plongée dans cet épais coton. Ça avait son charme, et donnait un côté mystérieux. Avec zéro de visibilité, l’entrevue d’un monastère bouddhiste ou d’un mur de fougères nous rendait heureux.
Tous les jours nous nous levions à 4 heure pour vérifier s’il nous sera donné de contempler enfin le lever du soleil sur l’Himalaya. Chaque jour nous retournions au lit. Bien que nous ne nous
l’aurions jamais avoués, nous étions au fond de nous même bien contents que nous ne devons pas affronter au petit matin ce froid pénétrant…

2006/11/30
ZAGUBIENI WE MGLE / PERDUS DANS LE BROUILLARD
Libellés :
Indie / Inde

No comments:
Post a Comment