2007/04/15

SIELANECZKA / TRANQUILLES

Spacer wcześnie rano po polach ryżowych w okolicach Hoi An to jedno z naszych najmilszych wspomnień z Wietnamu. Spotykamy pastuszka na bawole, kobiety pracujące w oceanie zieleni, chłopców łowiących żaby. Jeden mężczyzna zbiera ślimaki, drugi trawę, jeszcze inny nic nie robi, tylko duma nad liliami wodnymi. Podczas wędrówki wąską groblą pomiędzy dwoma zatopionymi w wodzie poletkami towarzyszy nam głośne kwakanie kaczek na sadzawce ukrytej w samym środku pól. Poza tym – cisza.
La ballade tôt le matin que nous avons fait dans les environs de Hoi An, c’est l’un des moments des plus agréables au Viêt-Nam. Nous rencontrons un paysan sur son énorme buffle, des femmes qui travaillent dans cet océan de verdure, des garçons à la chasse aux grenouilles. Un homme cueille des escargots, un autre ramasse de l’herbe, encore un autre ne fait rien : il médite au dessus des nénuphars. Au cours de la promenade, un concert de canards ce fait entendre, depuis une marre perdue entre les champs. A part ça – le silence.

















No comments: