W wiosce Ban Kklat Ngong wieśniacy do niedawna używali słoni do pracy na roli. Teraz słonie mają łatwiejsze zadanie – wożą po okolicach (nielicznych) turystów. Resztę dnia pasą się na podmokłej
łące, która do złudzenia przypomina nam mazurskie krajobrazy. Wybieramy się na wycieczkę na grzbiecie jednego z nich do kamiennego kręgu, zwanego Wat Phou Asa, położonego na szczycie wzgórza. Poza nami nie ma nikogo. W dżungli panuje niesamowita, aż wibrująca w uszach cisza. Aż tu nagle
–niespodzianka! Nasz przewodnik na migi zaprasza mnie do zamienienia się z nim miejscami. I oto jadę okrakiem na słoniu! Ogromne uszy zgniatają mi łydki i łaskoczą w stopy, rzadkie włoski na łbie
wbijają się w ręce. Triumfalnie wkraczamy do wioski. Antek jest niepocieszony. Kiedy więc słoń dostojnie oddala się. doganiamy go, a właściciel pomaga Antkowi wspiąć się na grzbiet. Nieoczekiwanie jednak słoń
skręca i żwawo pomyka w przydrożne zarośla! Kupa śmiechu i emocji. Wracamy do naszego bungalowa i patrzymy, jak nasz słoń kroczy przez mokradła, by dołączyć do stada. Nie możemy nacieszyć nim oczu.
agricole. Maintenant ces éléphants ont des tâches bien plus faciles – ils transportent le peu de touristes qu’il y a dans les environs. Le reste du temps ils paîtrent dans un prés marécageux qui nous rappelle à s’y méprendre la Masurie polonaise. Nous partons en excursion sur le dos de l’un d’eux pour un cercle de pierres appelé Wat Phou Asa qui se trouve au sommet d’un plateau. A part nous - personne. Dans la ju
ngle règne un silence tel qu’il vibre dans les oreilles. Et là – surprise : notre guide me fait signe et m’invite à sa place. Et voilà je monte un éléphant ! Ses oreilles énormes écrasent mes mollets et me chatouillent les pieds, les quelques poils sur le crâne piquent
les paumes des mains. Nous entrons dans le village triomphalement. Antoine est un peu déçu. Alors, quand l’éléphant s’éloigne majestueusement, nous le rattrapons et le propriétaire l’aide à grimper sur son dos. L’éléphant, pourtant, sans crier gare bifurque et file dans les broussailles ! Rires et émotions. Nous retournons à notre bungalow et nous observons notre éléphant qui rejoint son troupeau, marchant prudemment dans le marais. Inoubliable.
No comments:
Post a Comment